Łączna liczba wyświetleń

sobota, 29 marca 2008

Post #97

mój dzień dostał lekkiego poślizgu i na zakręcie zgubił noc.. wpadła biedaczka do rowu i strasznie się poobijała, a wraz z nią wpadłem i ja.. dwie małe czarne powinny mnie jednak postawić na nogi... kuchnia wydaje się jednak tak odległym i niedostępnym miejscem, że chyba sobie podaruję wyprawę w tamtym kierunku.. przecież mógłbym po drodze zginąć, zaatakowany przez pałętający się w przedpokoju odkurzacz.. ktoś znów wyprowadza go bez kagańca... to zbyt niebezpieczne.. muszę znaleźć inne rozwiązanie.. może przejdę przez okno w pokoju do kuchni?.. ta droga wydaje się bezpieczniejsza niż spotkanie z krwiożerczym odkurzaczem... no cóż.. pewnemu panu wczoraj się nie udało... i skąd pewność, że okno kuchenne jest otwarte.. hmm.. myśl, myśl, myśl... może otruję odkurzacz?.. świetna myśl, ale czym?.. rzuciłem w niego stojącym nieopodal ananasem.. może się zatka i wtedy bezpiecznie przejdę do kuchni.. ale co potem?.. tam czeka na mnie wiadro z mopem, który tylko czeka na okazje, by zrobić mi krzywdę.. chyba jednak obędzie się bez kawy.. siedzę więc na kanapie, słucham A in C i patrzę jak odkurzacz się dławi ananasem.. chyba muszę go uratować.. robił ktoś kiedyś reanimację odkurzacza? "jeśli ofiara zadławienia jest w stanie rozmawiać, kaszleć i oddychać, nie należy interweniować".. no cóż.. chyba muszę się do niego odezwać.. przecież odkurzacze nie mówią.. niby kaszle.. ale nie w tą stronę.. on to robi do wewnątrz.. to chyba oznacza, że pora na moją interwencję.. "wykonaj 5 energicznych uderzeń w okolicę międzyłopatkową poszkodowanego"... gdzie odkurzacz ma łopatki? wirnik? czy jak to tam się zwie... nie pomaga i tylko ręka mnie rozbolała... ostatnia deska ratunku.. 5 uciśnięć nadbrzusza.. to chyba gdzieś w okolicach worka na śmieci... nie wyszło... otwieramy! siostro, skalpel!!.. poszło... ananasa znalazłem w przedniej części układu oddechowego tzw. rury... odkurzacz uratowany... uff!.. przyszła jego żona miotła.. przyniosła mi likier i kawę.. widzicie ile trzeba się napracować na filiżankę zwykłej czarnej kawy? obłęd...

Wszystkiego najlepszego Kubusiu!!

Brak komentarzy: