Łączna liczba wyświetleń
środa, 12 marca 2008
Post #74
stłukła się szklanka pełna mojego zapału i najszczerszych chęci, którymi wybrukować chciałem piekło, by wygodniej się grzesznikom chodziło... czy stłukła się sama?... chciałbym w to wierzyć... chciałbym wierzyć w to, że nikt nie brał udziału w tym zamachu na ten kawałek szkła... a jednak... wszystko na to wskazuje, że niestety to nie było zwykłe potrącenie stołu, na którym stała... zaczynam podejrzewać, iż było to działanie celowe.. zamach na moją szklankę... wiem, że powinienem trzymać zapał w jakimś bezpieczniejszym miejscu, lecz było to tylko schronienie tymczasowe, zastępcze... i ktoś wykorzystał odpowiedni moment, podszedł do stołu i niby to przypadkiem, potrącił biodrem jego brzeg... szklanka spadła na podłogę... cała zawartość rozsypała się pod stopy zamachowca, który udawał zakłopotanie... niby lekkie potrącenie... niby nic... delikatne muśnięcie stołu... szybkie wycofanie... perfekcyjna akcja.. i jeszcze widok jego ubłoconych butów w moim zapale, walającym się po ziemi... perfekcyjna akcja... gratuluję...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz