Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 6 kwietnia 2008

Post #112

kino.. Ty i ja.. na ekranie film o moim życiu... trochę dziwnie jest oglądać je z perspektywy innej osoby.. całkiem jakby nie było moje.. teraz dopiero zauważam, ile w życiu mi uciekło.. nie żałuję jednak niczego.. przecież te wszystkie wcześniejsze decyzje i wybory doprowadziły do tego, iż teraz siedzę koło Ciebie w kinie... z zapartym tchem obserwujesz film, raz po raz ściskając mnie za rękę.. film kończy się spotkaniem Ciebie.. pierwszy raz widzę tą scenę zza Twoich pleców.. wychodzimy.. tramwaj.. jakiś nieokreślony.. Ty, ja i kilku Twoich znajomych... opierasz głowę o moje ramię.. dotykam Twoje włosy.. cicho wymawiam Twoje imię.. dwukotnie, jak to mam w zwyczaju.. patrzysz na mnie i pytasz się "słucham?"... ja jednak wpatruję się w szybę ponad Tobą.. nie myślę.. bezwiednie wyrywa mi się z ust "nic".. to mój przystanek... wychodzę... stoję jeszcze chwilę na przystanku, by pożegnać Cię uśmiechem.. niestety Ty już na mnie nie patrzysz.. śmiejesz się z czegoś, co powiedzieli Twoi znajomi... mnie przecież już ta nie ma.. zaczyna padać deszcz... i tym razem to mnie budzi alarm telefonu... znienawidzone czasem E.R.L.
"zamulasz"... i ten wirtualny palec B. wycelowany we mnie.. dość ciężki to zarzut, ale nie potrafię go obalić.. "masz okres? na samotność?"- kolejne pytanie B. "dlaczego nie przyszedłeś? przewiało?".. "nie słuchaj jej, ona nie zna prawdy".. czyjej prawdy? mojej? jej? Twojej?.. i jakie to ma znaczenie? słowa raz wypowiedziane w odpowiednim momencie, zapadają w pamięć.. uwięzione niczym motyle w klatce, penetrują nasz mózg, szukając wyjścia.. "nie byłem z wami... inaczej mógłbym coś powiedzieć".. wiem B., wiem... czasem nawet się tego boję..
znów morale narodowe rośnie.. dziś rodziny zasiądą przed telewizorami by ujrzeć pierwszego Polaka startującego z p.p... i znów urodzi się w Polsce 39 milionów mechaników, inżynierów, kierowców, którzy znają się na wszystkim i na niczym.. chyba każdy z nas podświadomie pragnie, by ten młody chłopak pierwszy dziś przekroczył linię mety.. to będzie znak, że wszystko jest możliwe...
za wcześnie na myśl dnia, ponieważ przede mną jeszcze kilkanaście godzin aktywności.. pora na kawę..

Brak komentarzy: