w grupie ludzi miłujących do bólu góry znalazł się ON- człowiek, który ich nie cierpiał... jakim cudem? co on robił razem z nimi, gdy przy ognisku opowiadali sobie o przeżytych wędrówkach, niebezpiecznych przygodach, górskich legendach? o czym myślał, gdy przy kubku kawy planowali kolejna trasę? co mu do łba strzeliło, by mimo licznych odcisków na stopach, zakrwawionych pięt i obolałego ciała wciąż wspinać się na coraz to nowe szczyty? patrzył na nich z niechęcią... ba! z obrzydzeniem.. ich niezbyt śmieszne żarty przyprawiały go o mdłości.. co więc tam robił? czemu dobrowolnie poddawał się tym katuszom? by zdobyć JĄ.. wędrować po wzniesieniach JEJ ciała.. schodzić w doliny.. odwiedzać jaskinie (poszalałem, co?).. ONA była jego szczytem.. szczytem marzeń..
nie wszyscy jednak dotrą na szczyt...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz